6. August 2026
Sztuczna inteligencja przyciąga większość nowego kapitału, podczas gdy Bitcoin w tym roku pozostaje w tyle, a fundusze kryptowalutowe odnotowują odpływ środków. Czy oznacza to koniec kryptowalut, czy jedynie naturalną zmianę priorytetów inwestorów?
Sztuczna inteligencja zdominowała uwagę inwestorów, podczas gdy z funduszy bitcoinowych w ciągu tego roku odpłynęły miliardy dolarów. Największa kryptowaluta notowana jest ponadto znacznie poniżej swojego historycznego maksimum. Mimo to przedwczesne byłoby twierdzenie, że bitcoin umarł. Rynek kryptowalut raczej wkroczył w fazę, w której same oczekiwania już nie wystarczają — inwestorzy chcą widzieć konkretne zastosowania.
Pytanie o śmierć bitcoina powraca niemal po każdym poważniejszym spadku na rynku kryptowalut. Tym razem jednak wątpliwości inwestorów nie są całkowicie bezpodstawne. Bitcoin wszedł w rok 2026 osłabiony i w pierwszym półroczu nie był w stanie dotrzymać kroku akcjom spółek powiązanych ze sztuczną inteligencją.
Podczas gdy kapitał napływa do producentów chipów, operatorów centrów danych, infrastruktury energetycznej i twórców dużych modeli językowych, zainteresowanie bitcoinem częściowo ostygło. W poniedziałek 20 lipca 2026 roku jego cena oscylowała wokół 64 tysięcy dolarów. To prawie o połowę mniej niż rekordowe około 126 tysięcy dolarów, które bitcoin osiągnął w październiku 2025 roku.
Słabsza cena sama w sobie nie oznacza jednak, że bitcoin lub cały sektor kryptowalut przestał być istotny. Trafniej jest stwierdzić, że zmieniło się otoczenie, w którym krypto musi konkurować o uwagę i pieniądze inwestorów.
Główną historią inwestycyjną 2026 roku nie jest blockchain, lecz sztuczna inteligencja. Według analizy KPMG globalne inwestycje venture capital osiągnęły w pierwszym kwartale rekordowy poziom 330,9 miliarda dolarów. W porównaniu z ostatnim kwartałem 2025 roku oznacza to ponad dwukrotny wzrost.
Wynik był w dużej mierze napędzany przez kilka gigantycznych transakcji. Dziesięć największych rund inwestycyjnych przyciągnęło ponad 206 miliardów dolarów, a większość trafiła do firm skupionych na AI. Sama OpenAI pozyskała według KPMG 122 miliardy dolarów, Anthropic — 30,6 miliarda, a xAI — kolejne 20 miliardów dolarów. Duże inwestycje otrzymały również Waymo, Databricks i Shield AI.
Inwestorzy nie stawiają wyłącznie na same modele sztucznej inteligencji. Pieniądze płyną także do producentów półprzewodników, pamięci, firm energetycznych i operatorów centrów danych.
Jak odnotowała agencja Reuters, cztery czołowe fundusze skupione na półprzewodnikach pozyskały w pierwszych miesiącach roku około 21 miliardów dolarów. Tymczasem z bitcoinowych funduszy ETF w tym samym okresie odpłynęło netto ponad 3,1 miliarda dolarów.
Różnica między oboma sektorami była widoczna również w wynikach. Podczas gdy akcje półprzewodnikowe były na początku czerwca o około 170 procent wyżej rok do roku, wartość bitcoina w tym samym porównaniu spadła o około 40 procent.
Kryptowaluty nie oferują obecnie równie chwytliwej historii wzrostu jak AI. W przypadku spółek technologicznych inwestorzy mogą śledzić zamówienia chipów, wzrost usług chmurowych, budowę centrów danych czy rosnące przychody. W przypadku bitcoina główny argument opiera się przede wszystkim na ograniczonej podaży, bezpieczeństwie zdecentralizowanej sieci i oczekiwaniach przyszłego popytu.
Przesunięcie kapitału było najwyraźniej widoczne w produktach notowanych na giełdzie. Na przełomie maja i czerwca z bitcoinowych produktów inwestycyjnych odpłynęło według CoinShares w ciągu jednego tygodnia około 1,44 miliarda dolarów. Był to największy tygodniowy odpływ z bitcoina od początku 2026 roku.
Na początku lipca Citigroup obniżył swój dwunastomiesięczny target cenowy dla bitcoina ze 112 tysięcy do 82 tysięcy dolarów. Bank uzasadniał tę decyzję słabnącym zainteresowaniem inwestorów, odpływami z ETF i wolniejszym postępem amerykańskiego ustawodawstwa kryptowalutowego. Citigroup szacował wówczas, że z bitcoinowych ETF od początku roku odpłynęło około 3,3 miliarda dolarów, podała agencja Reuters.
Sytuacja nie jest jednak całkowicie jednostronna. W połowie lipca pieniądze zaczęły częściowo wracać do kryptowalutowych produktów inwestycyjnych. Według najnowszego raportu CoinShares po publikacji korzystniejszych danych o inflacji w USA do aktywów cyfrowych napłynęło we wtorek 218 milionów dolarów, a w środę kolejne 197 milionów. Większość nowych środków trafiła właśnie do bitcoina.
Rozwój sytuacji pokazuje, że bitcoin nie jest już odizolowanym eksperymentem oderwanym od szerszych rynków finansowych. Na jego cenę coraz silniej wpływają oczekiwania dotyczące stóp procentowych, inflacji, wzrostu gospodarczego, konfliktów geopolitycznych i ogólnej skłonności inwestorów do zakupu ryzykowniejszych aktywów.
Instytucjonalizacja ma w tym kontekście dwa oblicza. Bitcoin jest dziś bardziej dostępny dla dużych inwestorów niż kiedykolwiek wcześniej. Jednocześnie jednak łatwiej go szybko sprzedać i przenieść środki do innego popularnego sektora. Z pierwotnie alternatywnego aktywa staje się więc stopniowo zwykłym elementem globalnego systemu finansowego.
Mogłoby się wydawać, że sztuczna inteligencja pochłania niemal cały wolny kapitał z rynku bitcoina. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona. Akcje powiązane z AI znalazły się również pod silną presją w lipcu 2026 roku.
Indeks półprzewodnikowy Philadelphia Semiconductor w ciągu kilku tygodni spadł o ponad 20 procent od czerwcowego szczytu. Inwestorzy zaczęli realizować zyski i coraz częściej zadają sobie pytanie, czy ogromne nakłady spółek technologicznych na infrastrukturę AI rzeczywiście okażą się wystarczająco opłacalne. Mimo lipcowej korekty sektor półprzewodników pozostawał od początku roku ponad 60 procent na plusie, odnotował Reuters.
Niektórzy inwestorzy stopniowo ograniczają więc ekspozycję na producentów chipów i szukają firm, które będą wykorzystywać sztuczną inteligencję do obniżania kosztów lub zwiększania produktywności. Obawy budzi przede wszystkim trwałość wydatków największych spółek technologicznych na centra danych i infrastrukturę obliczeniową.
AI reprezentuje zatem obecnie silniejszą narrację inwestycyjną niż bitcoin, jednak nawet ta narracja nie jest wolna od ryzyka. Część akcji odzwierciedla już w cenie bardzo optymistyczne oczekiwania, których realizacja może zająć wiele lat.
Wyraźna różnica między AI a krypto widoczna jest również w finansowaniu startupów. Według badań Galaxy inwestorzy venture capital zainwestowali w pierwszym kwartale 2026 roku w spółki kryptowalutowe i blockchain około czterech miliardów dolarów w ramach 355 transakcji.
Wolumen inwestycji spadł o około połowę w porównaniu z wyjątkowo silnym ostatnim kwartałem 2025 roku. Mimo to pozostał wyższy niż w większości pojedynczych kwartałów podczas kryptowalutowej bessy w latach 2023 i 2024.
W porównaniu z setkami miliardów dolarów napływającymi na szerszy rynek venture capital to stosunkowo niewielka kwota. Nie oznacza to jednak, że finansowanie projektów kryptowalutowych wyschło całkowicie.
Kapitał nadal pozyskują firmy skupione na handlu, giełdach, usługach płatniczych, tokenizacji, zarządzaniu aktywami cyfrowymi, portfelach i infrastrukturze blockchain. Inwestorzy są po prostu bardziej selektywni i mniej skłonni finansować projekty, których jedynym produktem jest nowy token i obietnica szybkiego wzrostu jego ceny.
Jednym z najmocniejszych argumentów przeciwko tezie o śmierci bitcoina pozostaje nieustanna obecność tradycyjnych instytucji finansowych.
Analiza regulatornych sprawozdań amerykańskich inwestorów przeprowadzona przez CoinShares wykazała, że po słabszym pierwszym kwartale przepływy do amerykańskich spotowych ETF na bitcoina zmieniły kierunek. Od końca marca do połowy maja napłynęło do nich netto około 2,3 miliarda dolarów.
Regulowane fundusze bitcoinowe nie zniknęły więc z rynku, mimo że przechodzą okres podwyższonych odpływów i zmienności. Inwestorzy mogą kupować bitcoina za pośrednictwem produktów dużych zarządców aktywów, bez konieczności zakładania portfela kryptowalutowego czy handlu bezpośrednio na giełdzie.
To zasadnicza różnica w porównaniu z poprzednimi kryptowalutowymi zimami. W przeszłości inwestorzy obawiali się, że zakaz kryptowalut, upadek giełd lub niewystarczająca infrastruktura zniszczy cały sektor. Dziś głównym wyzwaniem jest raczej słabszy popyt i konkurencja ze strony innych tematów inwestycyjnych. Sama infrastruktura jednak nie zniknęła.
Kolejnym argumentem przemawiającym za długoterminowym przeżyciem kryptowalut jest stopniowe uszczegóławianie i harmonizowanie przepisów.
Europejskie rozporządzenie MiCA jest w pełni stosowane od grudnia 2024 roku i wprowadza jednolite ramy dla dostawców usług kryptowalutowych oraz emitentów wybranych aktywów cyfrowych, w tym stablecoinów. Komisja Europejska rozpoczęła w 2026 roku konsultacje dotyczące jego dalszej oceny i ewentualnych zmian.
W Stanach Zjednoczonych Komisja Papierów Wartościowych i Giełd wydała w marcu 2026 roku nową interpretację stosowania przepisów o papierach wartościowych do aktywów kryptowalutowych. Dokument wprowadza bardziej szczegółową klasyfikację tokenów i precyzuje podejście m.in. do stakingu, wydobycia, airdropów i opakowanych tokenów.
Surowsze regulacje mogą zniechęcić część pierwotnej społeczności kryptowalutowej. Dla banków, funduszy, firm technologicznych i zarządców aktywów wyraźniejsze zasady zmniejszają jednak niepewność prawną i ułatwiają wejście na rynek.
Kryptowaluty mogą zatem stopniowo tracić część dawnej anarchistycznej tożsamości, stając się jednocześnie bardziej dostępne dla tradycyjnego sektora finansowego.
Bitcoin nie jest martwy, ale w 2026 roku stracił pozycję najbardziej atrakcyjnej historii technologicznej na rynkach finansowych. Uwagę inwestorów przejęła sztuczna inteligencja, oferująca bardziej wyraźny wzrost, gigantyczne rundy inwestycyjne i konkretne wyniki biznesowe.
Krypto kontynuuje jednak swoją instytucjonalizację. Regulowane fundusze nie zniknęły, venture capital nadal finansuje spółki blockchain, a państwa tworzą przepisy dotyczące giełd, stablecoinów, przechowywania kryptowalut i tokenizowanych aktywów.
Dyskusja przesuwa się więc od pytania, czy kryptowaluty przetrwają, do pytania, które części ekosystemu są w stanie oferować długoterminową użyteczność.
Dla bitcoina obecny okres może być bolesny, ale też oczyszczający. Jeśli ma przetrwać, nie wystarczy kolejna fala internetowego entuzjazmu. Będzie musiał przekonać inwestorów, że ma swoje miejsce w portfelach i globalnym systemie finansowym nawet wtedy, gdy nie jest już najgorętszym tematem rynku.
Treść tego artykułu służy wyłącznie celom informacyjnym i nie stanowi porady inwestycyjnej ani rekomendacji zakupu konkretnego aktywa. Inwestowanie w kryptoaktywa wiąże się z wysokim ryzykiem. Wartość aktywów kryptowalutowych może zarówno spadać, jak i rosnąć, a możesz stracić całą zainwestowaną kwotę. Kryptoaktywa nie są objęte systemami gwarancji depozytów. Wyniki osiągnięte w przeszłości nie stanowią gwarancji przyszłych wyników.
Kolejne artykuły