1. September 2026
Wydobywanie Bitcoina stało się wysoce konkurencyjną branżą, w której kluczową rolę odgrywają koszty energii elektrycznej i wydajność sprzętu. Dla większości inwestorów prostszym rozwiązaniem może być bezpośredni zakup Bitcoina.
Wydobycie Bitcoinu kiedyś wyglądało jak niemal bajkowy sposób na zdobycie kryptowaluty – wystarczyło włączyć komputer, pozwolić mu pracować i stopniowo gromadzić BTC. W roku 2026 rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Z wydobycia stał się globalny przemysł, w którym walczy się o dziesiąte części centa w cenie energii elektrycznej i o jak najbardziej wydajny sprzęt. Zarabiać na nim wciąż można. Dla zwykłego inwestora ważniejsze jest jednak pytanie, czy opłaca się akurat jemu.
Cena Bitcoinu może rosnąć o dziesiątki procent, a nagłówki mogą mówić o nowym boomie kryptowalutowym, jednak górnik nie zarabia automatycznie dziesiątki procent więcej. Na jego wyniki wpływają cena energii elektrycznej, wydajność i efektywność urządzeń, trudność wydobycia, całkowita moc sieci bitcoinowej oraz opłaty transakcyjne.
Właśnie dlatego dwie osoby mogą w tym samym momencie wydobywać tego samego Bitcoina i dojść do zupełnie różnych wyników. Dla jednej wydobycie może być dochodowym przedsięwzięciem, dla drugiej maszyną, która każdego dnia produkuje przede wszystkim wysoki rachunek za prąd.
Bitcoin nie ma banku centralnego ani jednej firmy, która kontrolowałaby wszystkie transakcje. Jego sieć działa w sposób zdecentralizowany, a jednym z jej podstawowych elementów są właśnie górnicy. Używając specjalistycznych urządzeń, wykonują ogromną liczbę obliczeń i rywalizują o możliwość stworzenia kolejnego bloku transakcji.
Skuteczny górnik otrzymuje tak zwaną nagrodę blokową. Składa się ona z nowo wytworzonych bitcoinów oraz opłat transakcyjnych zapłaconych przez użytkowników sieci. Bitcoin ma przy tym z góry określony mechanizm, który stopniowo ogranicza ilość nowo emitowanych monet. Tak zwany halving odbywa się co 210 000 bloków, czyli mniej więcej raz na cztery lata.
Po halvingu w kwietniu 2024 podstawowa nagroda spadła z 6,25 BTC do obecnych 3,125 BTC za znaleziony blok. Kolejne przepołowienie oczekiwane jest mniej więcej w roku 2028, a nagroda zmniejszy się wówczas do 1,5625 BTC.
Ma to zasadnicze znaczenie dla ekonomiki wydobycia. Górnicy w regularnych odstępach czasu otrzymują za tę samą czynność mniejszą ilość nowych bitcoinów. Aby ich działalność pozostała dochodowa, muszą ten spadek zrekompensować na przykład wyższą ceną BTC, wydajniejszą technologią, tańszą energią elektryczną lub większymi przychodami z opłat transakcyjnych.
Dla zwykłego inwestora może być zaskakujące, że sama cena BTC nie jest najlepszym wskaźnikiem tego, jak górnicy radzą sobie w danym momencie. W branży obserwuje się dlatego wielkość określaną jako hashprice. W uproszczeniu wyraża ona, jakie przychody potrafi wygenerować w ciągu jednego dnia określona ilość mocy wydobywczej.
W hashprice jednocześnie odzwierciedlają się kurs Bitcoinu, trudność wydobycia, wysokość nagrody blokowej oraz opłaty transakcyjne.
W połowie sierpnia 2026 roku, według danych firmy Hashrate Index, hashprice oscylował wokół 31,89 dolara za PH/s dziennie. W tym samym czasie siedmiodniowa średnia moc sieci bitcoinowej wynosiła około 920 EH/s, a trudność sięgała 127,48 biliona.
Właśnie tutaj widać podstawowy paradoks. Rosnący Bitcoin zwiększa wprawdzie górnikom dolarową wartość nagród, ale jednocześnie może przyciągnąć do branży nowy kapitał. Podłączają się nowe maszyny, całkowita moc sieci rośnie, a konkurencja o każdy blok się nasila. Bitcoin regularnie dostosowuje ponadto trudność wydobycia tak, aby długoterminowo utrzymać mniej więcej dziesięciominutowy odstęp między blokami. Wyższa cena BTC nie oznacza więc, że każdy górnik zacznie automatycznie zarabiać znacznie więcej.
Profesjonalni górnicy funkcjonują w zupełnie innym świecie energetycznym niż zwykłe gospodarstwo domowe. Nie szukają po prostu kraju, w którym energia elektryczna jest ogólnie tania. Poszukują konkretnych lokalizacji, długoterminowych kontraktów, nadwyżek mocy produkcyjnych lub źródeł energii, które mogą zaoferować bardzo niskie ceny.
Obszerne badanie Cambridge Centre for Alternative Finance wykazało, że energia elektryczna stanowi ponad 80 procent gotówkowych kosztów operacyjnych firm wydobywczych. Respondenci badania podawali medianę samej ceny energii elektrycznej na poziomie około 45 dolarów za MWh, co odpowiada mniej więcej 4,5 centa za kWh. Po uwzględnieniu pozostałych powiązanych kosztów mediana wynosiła 55,5 dolara za MWh.
Dla porównania można spojrzeć na europejskie gospodarstwa domowe. Według Eurostatu średnia końcowa cena energii elektrycznej dla gospodarstw domowych w Unii Europejskiej w drugiej połowie 2025 roku wynosiła około 0,29 euro za kWh.
Chodzi oczywiście o inny typ klienta i inny rodzaj kontraktu niż w przypadku przemysłowej farmy wydobywczej. Właśnie to porównanie dobrze pokazuje jednak, dlaczego domowy mining w Europie jest ekonomicznie tak trudny.
Gdybyśmy na przykład eksploatowali Antminer o mocy około 200 TH/s po cenie zbliżonej do europejskiej średniej dla gospodarstw domowych, sama energia elektryczna do jego nieprzerwanych obliczeń kosztowałaby ponad 24 euro dziennie. Tymczasem przychody brutto z wydobycia przy naszym modelowym hashprice osiągałyby zaledwie nieco ponad sześć dolarów. Wydobycie nie pokryłoby nawet kosztów energii elektrycznej. Każdego dnia generowałoby znaczną stratę.
Kolejny problem wiąże się ze sprzętem. Bitcoin nie jest dziś efektywnie wydobywany na zwykłym komputerze osobistym ani na klasycznej karcie graficznej. Profesjonalne wydobycie wykorzystuje specjalistyczne urządzenia ASIC zaprojektowane specjalnie do obliczeń algorytmu SHA-256.
Ich rozwój się nie zatrzymuje. Nowsze generacje potrafią przy podobnym zużyciu energii wyprodukować większą moc obliczeniową. Starsze urządzenia mogą więc przestać działać nie technicznie, lecz ekonomicznie.
To dla inwestora istotna różnica w porównaniu z bezpośrednim posiadaniem Bitcoinu. Jeśli dziś kupi BTC i bezpiecznie go przechowa, sama moneta za dwa lata nie stanie się technologicznie przestarzała. W przypadku urządzenia wydobywczego jest to jedno z głównych zagrożeń.
Maszyna może być przy dzisiejszych warunkach rentowna, ale wzrost trudności i pojawienie się wydajniejszej generacji ASICów może ją stopniowo zepchnąć poniżej progu rentowności. Właściciel staje wtedy przed wyborem, czy eksploatować ją z coraz mniejszą marżą, przenieść do tańszego źródła energii, czy kupić nowe urządzenie. Wydobycie w rzeczywistości nie jest więc jedynie zakładem na Bitcoina. Jest jednocześnie zakładem na ceny energii, rozwój półprzewodników i przyszłe środowisko konkurencyjne.
Każdy kolejny halving zaostrza tę rywalizację. Jeśli około roku 2028 podstawowa nagroda blokowa spadnie z 3,125 BTC do 1,5625 BTC, górnicy za nowe bloki otrzymają znowu tylko połowę nowo emitowanych monet.
Nie oznacza to, że ich przychód z dnia na dzień koniecznie dokładnie się przepołowi. Tymczasem może znacząco zmienić się cena Bitcoinu, trudność sieci i wysokość opłat. Część nieefektywnych maszyn może się ponadto po pogorszeniu warunków ekonomicznych odłączyć, przez co warunki dla pozostałych górników częściowo się poprawią.
Długoterminowy trend jest jednak wyraźny. Bitcoin stopniowo zmniejsza ilość nowych monet, którymi finansuje bezpieczeństwo sieci. Coraz ważniejszą rolę powinny więc w przyszłości odgrywać opłaty transakcyjne. Obecnie jednak to przejście nie jest jeszcze zbyt zaawansowane. W tygodniu kończącym się 17 sierpnia 2026 roku opłaty transakcyjne stanowiły według Hashrate Index zaledwie około 0,69 procenta łącznych nagród blokowych górników.
Osoba, która chce uzyskać ekspozycję na cenę Bitcoinu, ma dwie bardzo różne możliwości. Może za swoje pieniądze kupić BTC i praktycznie natychmiast nabyć aktywo, którego wartość będzie następnie determinować rozwój rynku. Albo może kupić urządzenie wydobywcze i zacząć stopniowo produkować bitcoiny.
Druga opcja oznacza jednak, że część kapitału inwestor musi najpierw wydać na sprzęt. Następnie musi każdego miesiąca finansować energię elektryczną i eksploatację, a jednocześnie ponosi ryzyko wzrostu trudności, spadku ceny BTC i technologicznego starzenia się maszyny. Właśnie dlatego nie jest właściwe myślenie o wydobyciu jedynie jako o innym sposobie na zakup Bitcoinu. Wydobycie to działalność gospodarcza.
Sens zaczyna nabierać zwłaszcza wtedy, gdy inwestor dysponuje jakąś konkretną przewagą konkurencyjną. Typowym przykładem jest wyjątkowo tania energia elektryczna, dostępna nadwyżka energetyczna, własne źródło wytwarzania energii lub infrastruktura umożliwiająca eksploatację maszyn taniej niż konkurencja.
Bez takiej przewagi domowy górnik konkuruje z profesjonalnymi firmami, których głównym biznesem jest właśnie optymalizacja każdego wata energii elektrycznej.
Tak. Gdyby nie było, prawie nikt by go nie prowadził, a moc sieci bitcoinowej drastycznie by spadała. W połowie sierpnia 2026 roku jej hashrate wciąż oscylował wokół 920 EH/s, co pokazuje, że do zabezpieczenia sieci zaangażowana jest ogromna moc obliczeniowa.
Pytanie nie brzmi jednak, czy ktoś zarabia na wydobyciu. Pytanie brzmi, w jakich warunkach można na nim zarabiać. I właśnie tutaj odpowiedź jest znacznie mniej kusząca. Przy obecnych warunkach wydobycie Bitcoinu jest przede wszystkim przemysłowym biznesem o bardzo wrażliwej ekonomice. Kilka centów różnicy w cenie kilowatogodziny może decydować o tym, czy jedna maszyna generuje zysk, czy stratę.
Dla zwykłego polskiego inwestora, który chciałby podłączyć ASIC do gniazdka i płacić standardową stawkę domową, wydobycie zazwyczaj nie ma sensu ekonomicznego. Jeśli zależy mu przede wszystkim na tym, aby czerpać zyski z ewentualnego przyszłego wzrostu Bitcoinu, bezpośredni zakup BTC jest prostszą i zazwyczaj znacznie bardziej przejrzystą drogą.
Treść tego artykułu służy wyłącznie celom informacyjnym i nie stanowi doradztwa inwestycyjnego ani rekomendacji zakupu konkretnego aktywa. Inwestycje w kryptoaktywa wiążą się z wysokim ryzykiem. Wartość aktywów kryptowalutowych może spadać i rosnąć, a możesz stracić całą zainwestowaną kwotę. Kryptoaktywa nie są objęte systemami gwarancji depozytów. Wyniki osiągnięte w przeszłości nie są gwarancją przyszłych rezultatów.
Kolejne artykuły